Mistrzostwa Polski Kobiet – Jak to się zaczęło?

Od samego początku, kiedy pojawiła się informacja o Mistrzostwach Polski Kobiet w Counter Strike: Global Offensive, wiele mówi się o drużynach, które biorą w nich udział i nagrodach. Mało kto jednak wie, w jaki sposób doszło do zorganizowania wydarzenia tak dużej rangi, a jak się okazuje za wszystkim, co mogliśmy do tej pory oglądać stoi tylko jedna osoba. Jest nią Leszek „MED” Bagnucki, czyli 23-letni streamer, komentator, kobiecych rozgrywek w CS:GO. Od trzech lat mieszka w Bristolu, gdzie studiuje Games Technology, University of the West of England. Z CS’em związany jest już od czasów 1.6, ale samą grę traktował bardziej jako zabawę i sposób na spędzanie czasu ze znajomymi. – Ta gra zawsze była w moim życiu – mówi. To dzięki niemu, dziewczyny w Polsce będą mogły w końcu powalczyć między sobą o pulę nagród wartą aż 7 tys. zł,  z czego 2 tys. zł, to nagroda pieniężna, a pozostałą kwotę stanowią nagrody rzeczowe oraz bonusy dla zwycięzców. To dlatego, sprawdziliśmy dlaczego młody chłopak mieszkający w Anglii  zainteresował się i postanowił wesprzeć kobiecą scenę. Posłuchajcie o Medzie.

15-letni organizator lanów!

Z e-sportem związany jest już od czasów gimnazjum. Prawdziwego bakcyla złapał jednak dopiero dzięki swojemu koledze, Karolowi Szymańskiemu. Ten, namówił go do zorganizowania  turnieju lan w jego rodzinnym mieście, Tczewie. To było dla niego duże wyzwanie, bo miał wtedy zaledwie 15 lat, dlatego na organizację turniejów wydawał całe swoje oszczędności. Jak podkreśla, na takie lany przyjeżdżali zapaleni gracze z całego miasta, bez względu na umiejętności, po prostu wszyscy chcieli grać do samego rana. Zazwyczaj każda drużyna przynosiła własny komputer. – Braliśmy komputer oraz monitor pod pachę i jechaliśmy. Najgorzej było, kiedy przewoziliśmy sprzęt autobusem. Miny ludzi były bezcenne – śmieje się MED. Jak mówi, zawsze w takich turniejach uczestniczyło minimum 5 drużyn, a wszystko odbywało się w szkołach, z którymi współpracowali. Mieli też dobry kontakt z różnymi stowarzyszeniami, lokalnymi firmami, a nawet z piekarnią, która dostarczała graczom przekąski. W taki sposób za czasów 1.6 udało się im zorganizować 7 lanów. – Brakuje mi trochę tych czasów, bo choć teraz lany są znacznie lepiej zorganizowane i często dobrze wyposażone, to tracą właśnie na atmosferze – podkreśla. Później pojawił się też pomysł na organizację turniejów online. – Założyliśmy Prownage.pl, czyli projekt wspierający e-sport – opowiada.

Komentowanie meczy nie jest łatwe

Kiedy przyszedł czas na CS:GO, to znaczna część graczy się po prostu wykruszyła. Przyszło im wydorośleć, wiadomo – studia, praca itd. Z czasem zaczęło im jednak czegoś brakować. – Postanowiliśmy reaktywować nasz projekt, a urozmaiceniem miały być stream’y z rozgrywek – zaznacza. Początkowo tego nie lubił, bał się komentarzy takich meczy. Jak mówi, nie było też tak wielu streamerów, więc nie miał się z czego uczyć. – Zabawne, bo nawet nie lubiłem oglądać meczy z CS’a – śmieje się. Swój sukces zawdzięcza ciężkiej pracy. – Teraz jak oglądam swoje stare komentarze, to czasem nie wiem czy się śmiać czy płakać – mówi Leszek.


Z kobiecą sceną zetknął się dopiero w kwietniu ub. roku. – Poznałem dziewczyny, które grały drużynowo w CS’a. Zapytały mnie czy skomentuję ich mecz na ESL’u, zgodziłem się i tak zostało – wspomina. Udało mu się nawet uzyskać uprawnienia do komentowania kobiecych spotkań na ESL’u. Dla Leszka, była to przede wszystkim możliwość przetestowania się, dalszego rozwoju, no i dobra zabawa. – Zaczęło mi to sprawiać coraz większą przyjemność. Ludzie zaczęli prosić też o komentarze do ich meczy – opowiada. Streamowanie, pokazywanie się przed kamerą, zbudowało w nim ogromną pewność siebie. – Zacząłem robić w końcu coś co lubię i co mnie rozwija – podkreśla. – Co prawda, nie jestem nawet rozpoznawalny, ale wiem, że robię coś dobrego. Nie zależy mi na fejmie – dodaje. Jak mówi, mecze komentuje i streamuje nie dla siebie, ale dla osób, które grają. Dzięki temu ich znajomi, rodzina i fani mają możliwość ich oglądać. – Każdy komentator powinien mieć tego świadomość – mówi. Równie ważne jest dla niego, to by komentator przeżywał mecze razem z widzami, ekscytował się, denerwował i smucił. To dlatego, zawsze stara się streamować z kamerą, a wbrew pozorom nie jest to takie łatwe, bo trzeba nie tylko ciągle mówić, ale zapewniać widzom rozrywkę.

Od streamera do bohatera

Z czasem jego kariera komentatorska skupiła się głównie na kobiecej scenie. Jak opowiada, to dlatego, bo nie było wcześniej zbyt wielu komentatorów kobiecej sceny, a nawet jeśli, to komentujący  mecze, nie traktowali Pań poważnie. Zapominali, że takie spotkania trzeba traktować profesjonalnie, niezależnie od płci. – Zawsze denerwuję się, kiedy ludzie mówią, że kobiety są słabe i mają iść do kuchni. Chciałem to zmienić poprzez swój komentarz, bo jeśli jest on profesjonalny, to widzowie też tak traktują zawodniczki – podkreśla MED. Według niego kobiety wcale nie są niszą CS’a, a wręcz przeciwnie, bo z dnia na dzień jest ich coraz więcej! – Co prawda nie grają na tym samym poziomie co mężczyźni, ale to nie znaczy, że można mieć do tego prześmiewczy stosunek – denerwuje się. Jego zdaniem im więcej osób będzie widziało, że w Polsce istnieją damskie drużyny, które aktywnie trenują, to opinia ludzi się drastycznie zmieni, tym bardziej, że kobieca scena dopiero raczkuje. To właśnie dlatego, chcąc coś dla nich zrobić, postanowił, że wykorzysta swoje doświadczenie i zorganizuje pierwsze w historii Mistrzostwa Polski Kobiet. – Chciałem przez to zachęcić do grania wszystkie kobiety, bez względu na ich umiejętności, a zarazem pokazać, że Panie też potrafią strzelać heady! – zaznacza. Jako organizator żałuje troche, że drużyn jest tak mało, bo jak twierdzi wystarczy by dziewczyny grały razem w stabilnym składzie, a wtedy firmy same by zaczęły w nie inwestować. – Przecież teraz każda organizacja chce mieć kobiecy skład. To dla nich ogromna reklama – mówi. Według niego drogą do sukcesu jest stabilność i brak strachu przed wyzwaniami. – To tylko gra, która ma być naszą rozrywką – dodaje. Podkreśla też, że dziewczyny powinny przede wszystkim grać na facetów, nie bać się tego. To według niego klucz do sukcesu, choć rozumie dlaczego wiele kobiet nie wkracza na męską scenę. – Zbyt wiele razy słyszałem jak Panie są wyzywane. Nie powinno tak być. Dziewczyny nie przejmujcie się tym, róbcie swoje, pracujcie, nie poddawajcie się, a efekty przyjdą z czasem – przekonuje. – Poza tym jeżeli kobieca scena w Polsce zacznie w końcu sobie pomagać i wspólnie działać, to każda drużyna z osobna, zajdzie bardzo daleko – kwituje.

Related posts

Leave a Comment